Gdzie się podziały wróble z polskich miast?

Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących miejskiej przyrody jest pytanie o wróble. Nawet osoby, które nie interesują się tym, co dała im natura nie mogą przecież zaprzeczyć, że jest ich coraz mniej. Okazuje się, że spostrzeżenie takie nie jest wcale przesadzone. Wróbli nie jest wiele, a powodów zaistnienia takiego stanu rzeczy można wymienić co najmniej kilka.

Brak miejsc do gniazdowania

Pierwszym z nich jest brak miejsc do gniazdowania, co może mieć wiele wspólnego z… zainteresowaniem ochroną środowiska. Ostatnie lata to czas, w którym coraz więcej uwagi przywiązujemy do tego, aby oszczędzać energię cieplną, która jest emitowana w naszych mieszkaniach. Budynki ocieplane styropianem to już norma i coraz więcej osób na własnej skórze przekonuje się o tym, że rozwiązanie takie pociąga za sobą szereg korzyści. Takie podejście jest słuszne nie tylko ekonomicznie, ale również ekologicznie, oszczędzając ciepło przyczyniamy się bowiem do tego, że do atmosfery dostaje się mniej dwutlenku węgla. Niestety, podczas gdy my zamykamy otwory wentylacyjne i uszczelniamy budynki, aby zaoszczędzić nieco ciepła, wróble tracą miejsca, w których do tej pory zakładały gniazda.

Problem ten dotyczy zresztą nie tylko ich, ale również wielu innych gatunków chronionych takich, jak choćby pustułka. Nawet podczas remontów często usuwa się gniazda z jajami. Owszem, ich utrzymanie będzie spowalniało prace związane z dostosowaniem dachu do nowych wymogów, może jednak ocalić gatunki, których nam samym zaczyna już brakować. Ocieplanie budynków samo w sobie jest działaniem pożądanym, nie można jednak pozwolić sobie na wykonywanie tego zadania poza okresem lęgowym i utrzymywanie, że nie stanowi to żadnego problemu tak dla nas, jak i dla środowiska naturalnego, które nas otacza. Już po dokonaniu remontu można zresztą powiesić na budynku specjalne skrzynki lęgowe przygotowane z myślą o wróblach. Nie wymaga to wcale dużego wysiłku.

Dokarmianie wróbli

Szczupła baza pokarmowa

Kolejnym problemem, z jakim borykają się dziś wróble jest uboga baza pokarmowa, jaką mogą im zaproponować miasta. Wynika to przede wszystkim z braku w miastach koni. Wraz z końmi z miast zniknęło też zboże wykorzystywane do ich karmienia, wróble straciły więc bezpowrotnie znakomite źródło pożywienia, dla którego charakterystyczne było również to, że było ono łatwo dostępne. Owszem, zboże nadal jest magazynowane choćby w centrach nasiennych, odbywa się to jednak w zgodzie z coraz surowszymi przepisami. Zboże nie jest już po prostu porozrzucane tu i ówdzie, a tym samym wróble muszą się naprawdę natrudzić, jeśli chcą się najeść.

Na szczęście, i ten problem można rozwiązać przy odrobinie chęci. My sami możemy zrezygnować z opryskiwania części drzew w sadach, możemy też dokarmiać ptaki żywym pokarmem, co przydaje się im zwłaszcza w okresie lęgowym. Najlepszym rozwiązaniem jest serwowanie im wówczas larw mącznika. Pamiętajmy też, że wróblom coraz trudniej jest znaleźć miejsca, w których mogłyby wypocząć i schronić się. Nie może być jednak inaczej skoro odchodzimy dziś od gęstych krzewów zastępując je starannie przyciętymi trawnikami.